| MAGDALENA ABAKANOWICZ |
| Wpisany przez Administrator | ||||||
| sobota, 05 grudnia 2009 15:34 | ||||||
Strona 1 z 5
Magdalena Abakanowicz Urodziła się w 1930 roku w Falentach pod Warszawą. Mieszka i pracuje w Warszawie. Jest jedną z najbardziej znanych w świecie polskich artystek - zajmuje się rzeźbą, która w jej ujęciu znacznie przekracza konwencjonalne ramy dyscypliny.Studiowała w latach 1950-1954 w warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Tuż po dyplomie krótko zajmowała się malarstwem - wykonywała monumentalne kompozycje gwaszem na kartonach i płótnach. Szybko odkryła własną drogę. Jej pierwszym ważnym, samodzielnym dokonaniem stały się powstałe na początku lat 60. przestrzenne tkaniny, a właściwie miękkie formy rzeźbiarskie, które od jej nazwiska zyskały miano abakanów. Abakanowicz starała się w nich pogodzić fascynację miękkim, luźno opadającym płótnem i ekspresją barwy. Jednocześnie intrygowała ją faktura materii: abakany, wykonane z barwionego, sizalowego włókna szokowały zwielokrotnioną organicznością. Na wystawach podwieszano je u sufitu. W ten sposób artystka zerwała z tradycją przyścienności, płaszczyznowości tkaniny przeznaczonej do dekoracji wnętrza. Jak sama po latach pisała, abakany "[...] drażniły ludzi. Były nie w porę. W tkactwie gobelin francuski, w sztuce: pop-art i sztuka konceptualna, a tu [formy] magiczne, skomplikowane ogromne...". Zarazem jednak abakany budziły podziw - dla pomysłowości i konsekwencji autorki. Stały się jej przepustką do światowych salonów: w 1962 roku na MIĘDZYNARODOWYM BIENNALE TKANINY w Lozannie zachwyciły publiczność oraz krytykę, zaś trzy lata później, na BIENNALE w Sao Paulo, Abakanowicz nagrodzono za nie złotym medalem. W tym momencie rozpoczęła się jej międzynarodowa kariera. Abakany dobrze pokazywały rzeźbiarski sposób myślenia artystki o tkaninie i technicznych możliwościach jej formowania. Wykorzystana w nich została miękkość materiału, jego podatność na kształtowanie, uległość wobec woli twórcy. Wykonane z naturalnego, roślinnego włókna olbrzymie koliste płachty łatwiej jednak skojarzyć ze światem zwierząt, niż roślin. Abakany wydają się groźne - przypominają płaty porowatej skóry, zdartej z monstrów-olbrzymów, a efekt ten spotęgowało zastosowanie przez artystkę wielkiej, ponadludzkiej skali i prawa serii, jak też działania aranżacyjne, zbliżone do environment. Idei prawa serii Abakanowicz jest wierna do dzisiaj: nad dzieło jednostkowe przedkłada zbiór. Pokazywana w latach 70. wystawa STRUKTURY ORGANICZNE była jeszcze wyrazistszym niż abakany potwierdzeniem tej zasady: w przestrzeni galerii autorka umieszczała kilkadziesiąt rozmaitej wielkości obłych form z workowego płótna, wypełnionych miękką substancją. "Realizowała" w ten sposób między innymi doświadczenie dzieciństwa, które tak wspominała: "Po wielu latach materiałem moim stało się to, co miękkie, o skomplikowanej tkance. Odczuwam w tym bliskość i pokrewieństwo z tym światem, którego nie chcę poznać inaczej, jak dotykając, odczuwając i łącząc z tą częścią mojego, noszoną najgłębiej. [...] Między mną a materiałem, z którego tworzę, nie ma pośrednictwa narzędzia. Wybieram go rękami. Rękami kształtuję. Ręce przekazują mu moją energię. Tłumacząc zamysł na kształt, zawsze przekażą one coś, co wymyka się konceptualizacji. Ujawnią nieuświadomione". Dalsze zespoły prac Abakanowicz tworzyła również najchętniej z kawałków zgrzebnego workowego płótna, zszywanych, sztukowanych, spajanych żywicą syntetyczną. W ten sposób powstały na przykład: ALTERACJE (1974-1975) - dwanaście wydrążonych ludzkich figur siedzących rzędem; GŁOWY (1973-75) - seria ogromnych, pełnych form, przypominających ludzkie głowy bez twarzy; PLECY (1976-1980) - osiemdziesiąt negatywów ludzkiego korpusu, nieznacznie między sobą zróżnicowanych; TŁUM I (1986-87) - pięćdziesiąt postaci stojących; RAGAZZI (1990) - czterdzieści "skór" zdjętych z młodych chłopców; ponadto: INFANTES (1992), 30 ODWRÓCONYCH (1993-94), 7 FIGUR TAŃCZĄCYCH (2001-02). Elementarnym "modułem" jej sztuki, i zarazem miarą, pozostawał przede wszystkim człowiek, jego kondycja i pozycja we współczesnym świecie, przede wszystkim zaś jego zagubienie w nadmiarze, anonimowość w tłumie. Dowód analogicznych zainteresowań stanowią serie rzeźb z lat 80. i 90., w których artystka użyła nowych surowców: metalu (głównie brązu, na przykład w seriach: TŁUM Z BRĄZU, 1990-91; PUELLAE, 1992), drewna, kamienia; sporadycznie też tworzyła prace ceramiczne. Jednocześnie na krótko nastąpił w jej twórczości powrót do uogólnionej "struktury organicznej", czego przykładem było dzieło EMBRIOLOGIA - wykonane na Biennale w Wenecji w roku 1980 environment, złożone z kilkudziesięciu jajopodobnych miękkich brył różnej wielkości, rozsypanych w sali ekspozycyjnej. Wkrótce potem - w KATHARSIS (1986) - Abakanowicz sięgnęła po formy jeszcze bardziej uproszczone, nie zarzucając jednak zainteresowania figurą (tę plenerową realizację dla Fundacji Guliano Gori z Florencji stanowiła grupa trzydziestu trzech bezosobowych kadłubów ludzkich wysokości około 3 m każdy, wykonanych tym razem z materiału trwałego - odlanych w brązie). Przedstawiała - jak wspomniałam - człowieka o utraconej tożsamości, androgynicznego everymana, akcentowała wagę wspólnego ludzkiego losu i bolesność ciężaru cielesności. Pokazywała postać przenicowaną, martwe odbicie rzeczywistego kształtu pozbawionego "treści", miąższu, istoty. Interesowała ją, jak mówiła, "straszliwa ludzka niemoc wobec własnej struktury biologicznej". Na przełomie lat 70. i 80. zaczęła też wystawiać rysunki węglem (KORPUSY, TWARZE, 1981; GŁOWY, 1987) i prace malarskie (obrazy olejne z cyklu TWARZE NIE BĘDĄCE PORTRETAMI, 1983), a także publikować wypowiedzi o swojej sztuce. "Badając człowieka, badam właściwie siebie [...] - mówiła. - Moje formy to kolejne skóry, które z siebie zdejmuję, znacząc etapy mojej drogi. Za każdym razem należą do mnie tak bardzo, i ja należę do nich, że nie możemy bez siebie istnieć. Czuwam nad ich egzystencją. Miękkie, zawierają w sobie nieskończoną ilość kształtów możliwych, z których tylko jeden jest przeze mnie wybrany jako właściwa forma znacząca. W salach wystawowych stwarzam im przestrzenie, w których rozpościerają swoje promieniowanie energii mojej im nadanej. Istnieją razem ze mną, zależne ode mnie, ja zależna od nich. [...] Beze mnie, jak porzucone części ciała oddzielone od korpusu - nie mają sensu." |
||||||
| Poprawiony: poniedziałek, 28 czerwca 2010 16:16 |







