| ANDRZEJ WRÓBLEWSKI |
| Wpisany przez cezary | |||||
| niedziela, 06 grudnia 2009 19:45 | |||||
Strona 2 z 4
Wraz z utworzeniem Koła Samokształceniowego Wróblewski opowiedział się z przekonaniem za doktryną socrealizmu. Przez kilka następnych lat malował obrazy, które świadomie podporządkowywał narzucanym wzorcom artystycznym oraz ideologicznym (POCZEKALNIA - BIEDNI I BOGACI, 1949; DWORZEC NA ZIEMIACH ODZYSKANYCH, 1950; ZLOT MŁODZIEŻY W BERLINIE ZACHODNIM, 1951; FAJRANT W NOWEJ HUCIE, 1953). Zmienił wówczas zarówno sposób malowania (na nieco bardziej zbliżony do tradycyjnie realistycznego), jak i paletę (przyciemnił ją - stosował więcej brązów, zieleni, zrezygnował z symboliki barw). Prace te należą do najmniej interesujących w dorobku artysty; nie przyniosły mu też ani zadowolenia, ani uznania ze strony prawodawców socrealizmu. Do własnych zainteresowań Wróblewski powrócił w połowie lat 50. Namalował wtedy szereg kompozycji figuratywnych, związanych z motywem rodziny. Utrzymane w pogodnym klimacie, nawiązywały one do prywatnego życia artysty - w 1954 urodził mu się syn, Andrzej. Częściej jednak Wróblewski ukazywał trud (KOLEJKA TRWA, 1956) i tragizm (GARBUSKA, PRANIE, UKRZESŁOWIONA II, wszystkie z 1957) ludzkiej egzystencji. Niekiedy deformował, jakby kaleczył postacie, nadając im groteskowe kształty (np. UKRZESŁOWIONA, seria NAGROBKÓW, 1957). Ukoronowaniem jego dorobku (obok ROZSTRZELAŃ) stały się oszczędne, precyzyjnie skonstruowane kompozycje z postacią szofera - odwróconego tyłem do widza, zapatrzonego w bezkresną dal (1949, 1957). Operując zwięzłą formą i zdecydowaną kolorystyką, malarz osiągnął w nich niezwykłe napięcie emocjonalne. W latach poprzedzających swoją tragiczną śmierć sięgnął raz jeszcze do problematyki związanej z wojną i kresem ludzkiego życia. Stworzył wtedy metaforyczne prace, w których posłużył się sylwetowym zarysem odindywidualizowanej ludzkiej postaci, sprowadzonej do monochromatycznej plamy, niczym cień wchłaniany przez tło (CIEŃ HIROSZIMY, 1957). Dorobek Wróblewskiego, zmarłego w wieku zaledwie trzydziestu lat, jest bogaty, ale niejednorodny. Składają się nań liczne próby, szkice, dzieła o różnej tematyce, w bardzo rozmaitym opracowaniu. Pełną skalę poszukiwań i możliwości odsłoniła dopiero niedawno (1997) wystawa monograficzna tego dzieła. Najwybitniejszą jego część stanowi wspomniana własna (choć tworzona pod wpływem m.in. Fougerona i meksykańskich muralistów) formuła malarstwa figuratywnego. Twórczość Wróblewskiego oddziałała na nową figurację (głównie artystów z krakowskiej grupy WPROST) i "dzikie" malarstwo lat 80. (głównie Jarosława Modzelewskiego z warszawskiej GRUPPY. Interesującym świadectwem tych ostatnich związków jest praca "Andrzej Wróblewski nieznany" (Kraków 1993), zawierająca m.in. przedruki tekstów malarza i reprodukcje mało znanych dzieł oraz wypowiedzi artystów współczesnych poświęconych jego sztuce. Obszerne informacje o twórczości Wróblewskiego, wraz z bogatym materiałem ilustracyjnym, można także znaleźć w katalogu wspomnianej wystawy retrospektywnej, która odbyła się w Zachęcie w 1997 (publikacja ukazała się w 1998). Na początku roku 2002 odbyła się w warszawskiej galerii In spe kolejna ważna ekspozycja blisko trzystu malarskich i rysunkowych prac artysty - dotąd nieznanych, pochodzących ze zbiorów rodziny, odsłaniających świat domowy, intymny, osobisty, z drugiej strony - ukazujących fascynację Tatrami, w całości zaś - dokumentujących kształtowanie się warsztatu malarza. |
|||||
| Poprawiony: niedziela, 07 lutego 2010 09:50 |







