| RAJMUND ZIEMSKI |
| Wpisany przez cezary | ||||
| niedziela, 06 grudnia 2009 20:56 | ||||
Strona 1 z 3
Rajmund Ziemski Ziemski studiował w latach 1949-55 w ASP w Warszawie pod kierunkiem Artura Nachta-Samborskiego. Od roku 1958 w tej samej uczelni prowadził pracownię malarstwa; obecnie jest emerytowanym profesorem. Debiutował podczas OGÓLNOPOLSKIEJ WYSTAWIE MŁODEJ PLASTYKI "PRZECIW WOJNIE - PRZECIW FASZYZMOWI" w warszawskim Arsenale (1955). Nieco później, w okresie "odwilży", związał się z grupą twórców skupionych wokół Mariana Bogusza i prowadzonej przez niego Galerii "Krzywe Koło". Wziął udział w 3. WYSTAWIE SZTUKI NOWOCZESNEJ (Warszawa 1959). O tym etapie twórczości mówił: "W okresie wystawy w Arsenale, a zresztą i póżniej, w latach 1956-57, moje obrazy bliskie były malarstwu figuratywnemu; obracałem się w świecie realiów znanych, realia te wystarczały jeszcze treściom, które chciałem pokazać. Ale z czasem okazało się, że dla spraw, jakie mam do powiedzenia, dla treści, jakie chcę w swoich obrazach zamknąć, muszę znaleźć formy będące czymś w rodzaju syntezy, formy kreujące, a nie naśladowczo powtarzające; formy, których sugestywność odpowiadałaby zamierzonemu celowi". Poszukiwanie owych form sugestywnych szybko doprowadziło artystę do odrzucenia - nomen omen - sugestii przedmiotowych, tematycznych i skupieniu się na specyficznym obszarze inspiracji, jakim jest świat przyrody. Inspiracje znajdowały jednak rozmaity wyraz plastyczny - była to droga od początkowych pejzaży "rzeczywistych", poprzez "baśniowe" do "metaforycznych" (jak je określa Aleksander Wojciechowski). Wśród pierwszych i drugich najpierw pojawiły się bezludne kompozycje z rozpoznawalnymi formami architektonicznymi, stopniowo coraz bardziej odkształcanymi w rytm dyktatu wyobraźni, fantazji (SŁOŃCE NAD MIASTEM, PEJZAŻ W FIOLETACH I ZIELENIACH - oba 1957; CZTERY SŁOŃCA, 1958). W owych pejzażach "architektonicznych", w których można rozpoznać elementy lirycznej poetyki Kleego (cienka druciana kreska) i Miró (swobodna plama), często ważnym elementem jest tarcza słoneczna (CZERWONE SŁOŃCE, SŁOŃCE OPADA - oba z 1958) i krążące nad ziemią ptaki (seria PTAKI, 1957-58). Szybko jednak ledwie czytelny, aluzyjny kształt zostaje wyparty przez całkowicie abstrakcyjny znak plastyczny (seria ZNAKI, 1959), zaś autor nadaje obrazom tytuły synonimiczne z kolejnością powstawania: 53/61, 77/61, 12/62 itp. Jednocześnie zaciera się czy wręcz gubi pierwotny liryzm malarstwa Ziemskiego, w jego miejsce pojawia się nastrój niepokoju. Zmienia się również formuła malarska: kompozycja staje się mniej zwarta, zaczynają dominować kanciaste, rozcapierzone rozlewiska farby prowadzonej, jak podkreśla Wojciechowski, "szerokim, niedbałym gestem". Znak plastyczny nie istnieje jednak w oderwaniu od poprzednich doświadczeń artysty, lecz - jak pisał cytowany autor - jest "[...] niejako syntezą tych wszystkich form, które dotychczas umieszczał [...] w swych pejzażach: form organicznych i imaginacyjnych; zjawisk mówiących o konkretności świata wegetatywnego oraz o niewymierności świata doznań psychicznych". Mając na uwadze metamorfozy tego malarstwa, Wojciechowski dodawał: "Czy będzie to pejzaż odczuty jako radosna gra świateł i barw, czy w - późniejszym etapie - pejzaż pogrążony w mroku, z którego wyłaniają się zagadkowe sylwety linearnych struktur, czy wreszcie pejzaż 'geologiczny', stanowiący odpowiednik kolorytu ziemi, jej faktury i konsystencji - wszędzie odnajdujemy naturę jako punkt wyjścia i źródło inspiracji". Niewątpliwie, ostateczny wpływ na twórczość Ziemskiego miały, z jednej strony, studia i kontakt z kapistą Nachtem-Samborskim, a co za tym idzie - ukształtowana w tym kontakcie wrażliwość kolorystyczna, z drugiej zaś tendencje dominujące w epoce, w której dojrzewał jako artysta, czyli informel. Począwszy od końca lat 50. uprawiał malarstwo właśnie w tym typie, co uczyniło zeń jednego z najbardziej zdecydowanych reprezentantów tego kierunku. Najważniejszą rolę w jego obrazach odgrywała barwa, którą operował z dużą swobodą - początkowo miał większe zaufanie do kolorystyki intensywnej, dźwięcznej, z czasem zrezygnował z niej na rzecz prostoty, surowości. Odważnie zderzał strzępiaste plamy o różnej strukturze, wykorzystując głównie ich możliwości ekspresyjne. |
||||
| Poprawiony: niedziela, 07 lutego 2010 09:50 |







